Black Celebration na Legii

June 20, 2006 at 10:39 pm | Posted in , Styl zycia & podroże | 1 Comment

19.jpg55.jpg27.jpg

Punk’s not dead’ – głosiły kiedyś hasła na wielu murach w Polsce. Ale punkowa subkultura wydaje się nieco zamierać. Tymczasem wrogowie punków nr 1 z lat 80-tych, depesze, mają się zupełnie nieźle. Każdy, kto był 9 czerwca na stadionie Legii w Warszawie na koncercie Depeche Mode, mógł się przekonać nie tylko, że ‘depesz’s not dead’, ale także, że ‘depesz rules’.

 Warszawski koncert odbył się w ramach trwającej od kilku miesięcy trasy ‘Touring the Angel’, promującej najnowszy album grupy, ‘Playing the Angel’. Warto przypomnieć, że to już drugi koncert Depeche Mode w Polsce w tym roku . W marcu grupa zagrała w katowickim Spodku. Bez większego ryzyka można jednak założyć, że gdyby Depesze mieli zagrać jeszcze raz, mogliby liczyć na komplet publiczności. Ich koncerty to znakomicie zaaranżowane i przemyślane show, a do tego w naszym kraju zespół ma prawdziwie ortodoksyjnych fanów.

Music for the Masses.

Na Legii najpierw zabrzmiał otwierający nową płyę ‘A Pain that I’m Used to’, zagrany z niesamowitą energią. Wokalistę Dave’a Gahana wspierały tysiące gardeł. Fani Depeszów znają teksty wszystkich utworów z set-listy na pamięć. Potem kolejne mocne uderzenia z nowej płyty. ‘Precious’, ‘Johnny Revelator’, ‘Sinner in me’. Wszystko z towarzyszeniem rewelacyjnych wizualizacji, prezentowanych na kilku ekranach wokół sceny. Gahan był w fantastycznej formie, lepszej chyba nawet niż w Katowicach. Jego legendarne już niemal popisy taneczne (Dave Dance) wywoływały histeryczną reakcję tłumu. Po kilku nowych numerach na otwarcie, przyszedł czas na evergreeny. ‘Behind the Wheel’, ‘Walking in my Shoes’, ‘In your Room’, ‘I Feel You’, ‘Personal Jesus’. Jak najbardziej adekwatne będzie tu określenie: tłum oszalał. Trudno dokładnie opisać reakcje fanów podczas koncertu DM. To mieszanka absolutnego uwielbienia dla idoli, zupełnego zatopienia w muzyce i quasi ekstatycznego uniesienia. Wśród publiczności raczej nie ma osób przypadkowych, o czym świadczy dopracowany image. Dominuje czerń, metalowe akcesoria i fryzury, których na ulicach nie widać od końca lat 80-tych (włosy na jeża i wygolone boki).

Tymczasem ze sceny rozbrzmiewają jeszcze nastrojowe ‘Home’ (zamiast zapalniczek wyświetlacze telefonów komórkowych) i ‘Strange Love’, a potem słychać: ‘Good night Warsaw, thank you’. Ale wszyscy wiedzą, że to jeszcze nie koniec. Za chwilę nastąpią bisy. Na początek zupełnie niezwykła, wykonana przez Martina Gore’a wersja ‘Leave in Silence’. Czuło się po prostu falę dreszczy w powietrzu. A później ‘Photographic’, jeden z pierwszych utworów zespołu, pochodzący z debiutanckiej płyty ‘Speak & Spell’. Kończy się znakomite widowisko, perfekcyjnie przygotowane, perfekcyjnie zagrane.

Just can’t get enough.

Depeche Mode właściwie od początku pojawienia się na muzycznej scenie (początek lat 80-tych) konsternowało krytyków. W końcu zaczynali jako przesłodzony zespół dla nastolatek. Kolejne płyty zaskakiwały jednak zupełnie nowymi rozwiązaniami, dobrymi tekstami i zmianami stylu. Znakiem rozpoznawczym zespołu są  dopieszczone elektroniczne brzmienia, ale Depesze nie stronili tez od cięższych, rockowych aranżacji (tak jest np. na płycie ‘Songs of Faith and Devotion’ z 1993r.) Fenomen DM polega także na tym, że ciągle trafiają do nowych pokoleń. Na palcach jednej ręki można policzyć tych, którym to się udało. Ale chyba tylko w Polsce fani DM stworzyli osobną subkulturę muzyczną – zjawisko na skalę światową. Robert Leszczyński, dziennikarz muzyczny,twierdzi, że popularność Depeszów w naszym kraju wynika z faktu, iż uwierzyliśmy w ukryte w ich piosenkach dodatkowe idee. W takich utworach, jak ‘People are People’ czy ‘Master and Servant’, doszukiwaliśmy się zaangażowanych treści. Depeche Mode jako jedni z pierwszych zaproponowali też spójny wizerunek artystyczny: wygląd, okładki płyt, teledyski, logo – za każdym razem odpowiednio dopasowane do nowego albumu. A koncerty zespołu w Polsce (pierwszy odbył się jeszcze w 1985r.) to dla fanów rodzaj święta. Warto taki koncert zobaczyć, choć zbyt mało entuzjastyczni widzowie mogą stać się obiektem złośliwości ze strony fanów na forum DM. Oto jeden z pokoncertowych postów: ‘Było super, tylko nie wiem, skąd się wziął ten facet w adidasach przede mną. Ani raz nie otworzył ust i nie ruszał się! Marnotrawstwo przestrzeni!’

Monika Słowik.

1 Comment »

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

  1. […] weeks ago. Good news to report from that trip is that she’s back up and running good. We were having problems after the motor install with lost mph. Well, we found it. My HKS BOV was leaking […] Come on http://tropaadet.dk/josephinamartinez608190


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Create a free website or blog at WordPress.com.
Entries and comments feeds.

%d bloggers like this: