Metroseksualnym być czyli…

May 28, 2006 at 10:08 pm | Posted in , Styl zycia & podroże | 2 Comments

beckham_215.jpg

 O dbającym o siebie mężczyźnie mówiono kiedyś po prostu: elegancki,stylowy, modny. Od kilku lat wszystkie te słowa zastępuje określenie "metroseksualny".

 

Zostało ono stworzone w 1994 r. przez brytyjskiego publicystę Marka Simpsona i początkowo miało zdecydowanie pejoratywne znaczenie. Jako metroseksualnego Simpson opisywał zakochanego w sobie i swoim stylu zycia dandysa, mieszkającego przeważnie w dużym mieście (stąd "metro"). Pojęcie z czasem nabrało pozytywnych konotacji i używa się go mówiąc o mężczyźnie wyraźnie dbającym o wygląd swój i swojego otoczenia. Wydaje się jednak, że ostatnio termin znowu nabiera pierwotnego znaczenia i staje się synonimem zapomnianego nieco "lalusia". W pewnych kręgach metroseksualny to po prostu homoseksualista. Definicja pojęcia, jak widać, przysparza nieco trudności. Więc o co właściwie chodzi z tymi metro?

Chcę być piękny

 Metroseksualny mężczyzna zwraca uwagę przede wszystkim niezwykłą dbałością o wygląd. Ucieleśnieniem idealnego metro jest oczywiście David Beckham, o którym mówi się, że zmienia fryzury częściej niż niejeden mężczyzna skarpetki. Inne ikony to Justin Timberlake, Tom Cruise i Ben Affleck. W Polsce za metroseksualnego uchodzi m.in. aktor Paweł Wilczak. Ortodoksyjny metro ma idealnie ostrzyżone i ułożone włosy, wyregulowane brwi, często wygolone ciało. Na twarz nierzadko nakłada dyskretny make-up, ma bardzo zadbane dłonie (w tym pomalowane paznokcie). Ładnie pachnie i nosi tylko markowe ubrania w dobrym gatunku. Jest stałym bywalcem salonów kosmetycznych, solarium i gabinetów odnowy. Uwielbia zakupy, nie stroni także od części garderoby kojarzonych raczej z kobietami. Beckham ponoć uwielbia damskie stringi, bo są delikatniejsze dla skóry niż męska bielizna. Jeśli ktoś dotrwał do końca tego opisu zachowując powagę, to gratuluję. Szczęśliwie ekstremistów wśród metro nie ma aż tak wielu. Ale zadbanych panów wokół chyba coraz więcej. O tym, że wizerunek naprawdę się liczy, a dbanie o siebie nie ogranicza się tylko do używania wody po goleniu, wiedzą nie tylko politycy (na jednym z forów internetowych toczyła się przez pewien czas dyskusja czy Andrzej Lepper jest metro) i biznesmeni. Mężczyźni na polskich ulicach (zwłaszcza w większych miastach) wyglądają coraz lepiej. Jedną z przyczyn tego faktu może być właśnie lansowanie przez media metroseksualnych. I jeśli tak jest, to nie widzę w tym trendzie nic złego. Ale nie samym wizerunkiem metroseksualni żyją.

Androgeniczny wrażliwiec.

Myli się ten, kto sądzi, że określenie metro sprowadza się tylko do kwestii image'u. Wiąże się ono bowiem także z określonymi cechami osobowościowymi. Mężczyzna metro nie wstydzi się swojej animy, czyli, według Junga, kobiecej strony. Jest wrażliwy, skłonny do empatii, pielęgnuje kontakty z ludźmi, nie wstydzi się płakać w kinie. Nie uchyla się też od obowiązków domowych (choć złośliwi mogą się zastanawiać, kiedy ma na nie czas, będąc nieustannie zajęty sobą). Tym samym wpisuje się w zauważalne wyraźnie zjawisko zanikania typu macho i twardego faceta na rzecz bardziej przystępnego mężczyzny, nie mającego problemu z uzewnętrznianiem swoich uczuć. Ewolucja w kierunku androgenizmu dotyczy zresztą obu płci. Współczesne kobiety coraz częściej przejmują przecież tradycyjnie męskie role, w pewnej mierze także dzięki ruchom emancypacyjnym i feministycznym. Czy jednak mężczyzna metro nie jest przypadkiem po prostu zniewieściały? Otóż nie! Śmiejąc się z hasła "chłopaki nie płaczą", potrafi rzeczywiście uronić łezkę, ale w gruncie rzeczy to typ bardzo "męski". Idealny partner, na którego w trudnych sytuacjach kobieta może zawsze liczyć (mężczyzna metro jest raczej heteroseksualny). Do tego to jeszcze partner intelektualny. Ma szerokie horyzonty, dużo podróżuje, czyta i interesuje się kulturą. Brzmi to wszystko tak fantastycznie, że nawet gdyby metro mężczyzna nie istniał (choćby jako nie do końca zmaterializowany ideał), należało by go natychmiast wymyślić. A w wymyślaniu najlepsi są specjaliści od marketingu.

Czyli chodzi o pieniądze?

Trudno nie zauważyć, że dobrze zarabiający młody mężczyzna, mieszkaniec dużego miasta, to idealny "target" wielu koncernów. I to nie tylko samochodowych czy elektronicznych. Każda szanująca się firma kosmetyczna posiada imponującą i ciągle wzbogacaną linię produktów przeznaczonych dla mężczyzn. Wielcy projektanci mody obok kolekcji dla kobiet prezentują coraz bardziej ekstrawaganckie kolekcje męskie. Z przeprowadzonych w Polsce w 2004 r. przez firmę Ipsos-Trend badań rynkowych wynika, że mężczyźni przywiązują do wyglądu niemal taką samą wagę jak kobiety i prawie tyle samo są skłonni na siebie wydawać. Nie da się ukryć, że na metroseksualnych można nieźle zarobić. Określenie to kojarzy się bowiem nie tylko z karykaturalną postacią Beckhama. Symbolizuje też pewien styl życia, do którego wielu mężczyzn aspiruje. Nie przypadkiem na polskim rynku prasowym pojawił się niedawno magazyn "Logo" , prezentujący w każdym numerze przedmioty, które nowoczesny mężczyzna musi posiadać: od odpowiedniego modelu butów do joggingu, przez stylowe meble aż po ekskluzywne samochody. Być może więc mężczyzna metro to wytwór specjalistów od marketingu? Idealny konsument ze sztucznie kreowanymi potrzebami, kupujący "bo jest tego wart". Częściowo pewnie tak, ale powtórzę, jeśli to oznacza więcej dbających o siebie mężczyzn (bez popadania w skrajność, oczywiście), to chyba nie należy tego zjawiska jakoś szczególnie piętnować. Tylko czy nie zrobi się wokół nas zbyt nudno, kiedy wszyscy już będą tacy metro-idealni?

Poza nimi nikt?

Raczej nie. Metroseksualnym można pewnie wiele zarzucić, ale nie to, że wywołują obojętne reakcje. W opozycji do nich ujawniły się inne grupy. I tak możemy mówić o panach retroseksualnych – im na wyglądzie niespecjalnie zależy, ograniczają się do używania mydła i dezodorantu. Inny typ to uberseksualni, czyli ci, którym o coś w życiu chodzi, którzy mają wyższe cele. Dla tych niedoścignionym wzorem jest Bono z U2. Mówi się także o technoseksualnych – uwielbiających wszelkie nowoczesne gadżety. Pierwowzorem takiego faceta jest Neo z kultowego "Matriksa". Alternatywa dla metro zatem istnieje. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że panowie nie pogubią się w tych wszystkich niszach i nie trzeba będzie wkrótce pytać: 'Gdzie ci mężczyźni?"

Monika Słowik.

2 Comments »

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

  1. wow, wielkie dzieki za wytlumaczenie tego tematu. juz od jakiegos czasu szukalam wiadomosci i recenzji, ale ten artykul strafil w samo sedno sprawy. Zauwazam nowe rzeczy dookola siebie i mam znajomych ktorzy sa metro, ale widze ze mi to coraz bardziej odpowiada. Dobrze ze facet potrafi o siebie zadbac, o swoje cialo. Wreszcie potrafi zrozumiec jak to z nami kobietami jest😀
    pozdrawiam

  2. 1. Metrosekaulizm ni jak się ma do orientacjii

    2. nie trzeba być szczególnie damskim, mieć wiecej kosmetyków czy spędzać po kilka godzin w łazience, żeby być metroseksualizm.
    Co lepsza !
    Tego nie da się wyuczyć, z tym się rodzi – wyczucie stylu, dbanie o higiene ( w łazience średnio 20/30minut dziennie, Z RANA ) ciekawe pomysły na fryzurę i przede wszystkim charakter – dość sporo empatii i otwartości ( co nie znaczy, że mężczyzna metro nie potrafi być stanowczy, czy po prostu strzelić komuś w ryj. chodzi tu jedynie o kulture bycia ).

    może nie do końca zgodziłbym się z akapitem ‘ Chcę być piękny ‘, co jednak ‘ Androgeniczny wrażliwiec.’ wydaje się być dość prawdziwy, ale wiadomo ! ile osób tyle przypadków.

    A.K


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

Create a free website or blog at WordPress.com.
Entries and comments feeds.

%d bloggers like this: